Czerwiec 2018 - kalendarz do druku

Czerwiec 2018 - kalendarz do druku

Ojej, zaraz czerwiec, czyli LATO! Wreszcie, chociaż tak na prawdę, końcówka kwietnia również była bardzo ciepła, więc przedsmak lata był. Oby całe wakacje było tak ciepło i przyjemnie, żeby nie zmarnować ani chwili, mam dla Ciebie kalendarz do druku na czerwiec ;)

Tak jak w kalendarzu na marzec i kwiecień oraz maj w czerwcowym również pojawiła się informacja o zakazie handlu w dane niedziele ;)




Jak wydrukować kalendarz?


  • Zapisany plik otwórz i wejdź we właściwości drukowania.
  • Upewnij się, że plik będzie drukowany w oryginalnym rozmiarze w orientacji poziomej (A4).
  • Ustaw wysoką jakość wydruku aby kolory były żywe, cyfry wyraźne.
  • Po wydruku odczekaj chwilę aby tusz wysechł. (Szczególnie przy pliku kolorowym)
  • Wypełniał, po swojemu, tak jak potrzebujesz.


Jeśli masz ochotę na mniejszy rozmiar kalendarza, (A5) wystarczy, że prze wydruku zaznaczysz dwa elementy na stronie (lub drukuj wiele na stronie: 2)i wybierzesz orientacje pionową. 



Prawa autorskie zastrzeżone. Nie wyrażam zgody na używanie ich w celach zarobkowych, bez mojej zgody.
Mono czy Multi tasking? - jedno czy wielozadaniowość

Mono czy Multi tasking? - jedno czy wielozadaniowość



Monotasking czy Multitasking?

Jak pracować efektywnie, wykonać wszystkie zadania jak najlepiej oraz w jak najkrótszym czasie?  Czy lepiej robić wszystko naraz czy po kolei? Co zrobić aby zrobić wszystko i mieć więcej wolnego czasu? 

Monotasking - to najprościej skupienie się na jednej czynności i wykonywanie tylko i wyłącznie jej w danym czasie.

Multitasking - czyli przeciwieństwo monotaskingu, opiera się na wykonywaniu kilku czynności jednocześnie.


Co ja wybieram?

Jestem zwolenniczką i jednej i drugiej metody pracy. Wszystko zależy od zadania które wykonuje. Czasem preferuje jedno a czasem wielozadaniowość. 

Kiedy monotasking?

Jednozadaniowość preferuje w momencie wykonywania czynności które są absorbujące, lub takich które mają dla mnie duże znaczenie. Jeśli spędzam z kimś czas zawsze wybieram monotasking i staram się nie przeglądać internetu itd. Jednozadaniowość wykorzystuje gdy:

  • spędzam czas z najbliższymi,
  • piszę ważne treści,
  • czytam/słucham coś wymagające co bardzo mnie interesuje,

Kiedy multitasking?

Wielozadaniowość lubię gdy wykonuje czynności które nie wymagają ogromnego skupienia. Dzięki temu mogę połączyć przyjemne z pożytecznym, mogę w tym samym czasie oglądać filmiki na YT i zmywać naczynia. Przecież obie czynności będą wykonane dobrze, a czas wcale się nie wydłuży. Przykłady wykorzystywania przeze mnie wielozadaniowości:
  • prasowanie,
  • zmywanie naczyń,
  • oglądanie YT,
  • oglądanie nieangażującego serialu,
  • ścieranie kurzy,
  • słuchanie muzyki,
  • kręcenie hula-hop,
  • pisanie łatwych treści,
  • jeżdżenie autobusem,

Jakie są plusy monotaskingu a jakie multitaskingu?

Każda z tych technik pracy, o ile możemy to nazwać techniką pracy, ma swoje plusy jak i minusy. W moim osobistym odczuciu, jeśli patrzymy na pracę i życie prywatne, sprawdzają się obydwa sposoby wykonywania zadań, ale każe z nich w innych sytuacjach. Jeśli rozmawiamy z klientem, nie na miejscu byłoby szukać czegoś np w szafkach, bo dana osoba mogłaby czuć się zlekceważona, ale jeśli z tą samą osobą rozmawiamy przez telefon i mamy na tyle podzielną uwagę, spokojnie możemy rozmawiać i szukać dokumentów które są nam potrzebne. Jeśli czekamy aż zagotuje się woda na herbatę, spokojnie możemy zdjąć naczynia z suszarki. Po co marnować ten czas? 



Wyżej wymieniłam tylko kilka przykładów w których wykorzystuje jedno i wielozadaniowość, gdybym miała wypisać wszystkie sytuacje zabrakło by mi dnia. Bardziej chodziło mi o pokazaniu mojego punktu widzenia, że nie wszystko jest czarne lub białe, a może też być szare i sprawdzać się w określonych sytuacjach.

A Ty? Preferujesz Mono czy Multi? Czy może tak jak ja, czasem wykorzystujesz jedną a czasem drugą technikę pracy?


Rok po wyprowadzce - czym właściwie jest dorosłość

Rok po wyprowadzce - czym właściwie jest dorosłość


Boże jak ten czas szybko leci.  Pamiętam jakby to było wczoraj, a minął już rok! Rok od kiedy wyprowadziłam się od rodziców i zamieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu z moim M. Nie mogę powiedzieć że rok mieszkamy razem, ponieważ M przez prawie pół roku pracował w delegacji i pojawiał się tylko w weekendy. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że na początku było najtrudniej. Nawet w pewnych momentach zastanawiałam się czy podjęłam dobrą decyzje. Szczególnie gdy szorowałam krzesła domestosem, musiałam wymyślić gdzie schować wszystkie przywiezione rzeczy, tak żeby później móc je znaleźć, oraz przyzwyczaić się, że w nocy droga do łazienki jest zupełnie inna niż była przez 21 lat. 

Pisałam już post o swoich odczuciach po dwóch miesiącach. Czy dużo się zmieniło? I tak i nie. Z jednej strony nadal jest fajnie. Z drugiej, przez ten okres czasu wiele się wydarzyło. Trochę dopiekły mi wyjazdy M. w delegacje. Odkryłam, że nie nadaje się do mieszkania samej. Na szczęście jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, którzy potrafili mi zagospodarować ten czas. Chociaż drugi raz bym się na to nie pisała.

Doszłam do wniosku, że dorosłość tak naprawdę zaczyna się gdy jeśli chcesz zjeść ciepły obiad to musisz go zrobić. Gdy niedziele są niepracujące musisz pamiętać żeby mieć chleb w domu, bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi. No prawie, bo możesz podzielić się tym z partnerem. Ale proszę Cię, nie okłamujmy się, wcześniej zawsze robiła to mama. I zawsze było coś w lodówce. Teraz jeśli zapomnisz to albo jesz podpłomyki z masłem, albo zasuwasz do sklepu, nie ma taryfy ulgowej.

Nie mówię, że to jest jakieś mega wyzwanie, bo tak na prawdę nie jest. Jedyne co to masz więcej na głowie i musisz o tym pamiętać. Każdy rachunek, opłata za mieszkanie. Wszystko to jest obarczone terminami, datami. Bo jak nie zapłacisz w terminie to nie będzie internetu.

A chyba najgorsze jest jak jest się chorym. Okej mój M bardzo o mnie dba, zrobi herbatę, kanapki, pójdzie do apteki po leki. Pyta czy się już lepiej czuje. Ale to i tak nie to samo co przytulaski od mamy. To nigdy nie będzie to samo! (Pamiętaj, dzień Matki lada chwila!)

Z drugiej strony ta odpowiedzialność jest super, bo wiesz, że bierzesz swoje życie w swoje ręce. Wiesz, że więcej spraw zależy od ciebie. Jeśli mieszkasz z kimś kto również traktuje to poważnie, to super.

Pamiętam jak swojego czasu wszyscy mnie straszyli odpowiedzialnością, tym co będzie jak jednak nie będziemy się dogadywać mieszkając razem. Że to decyzja bez odwrotu, że będzie strasznie, że nie będę miała czasu dla siebie. I wiecie co! Wszyscy tak tylko straszyli. Istnieje coś takiego jak podział obowiązków. I wcale nie muszę nie mieć czasu dla siebie ;) Poza tym, ja byłam w tej komfortowej sytuacji, że dla mnie nie była to decyzja bez odwrotu. Jeśli tylko masz normalny kontakt z rodzicami wierzę, że dla Ciebie też nie jest to decyzja bez odwrotu. Ja do tej pory wiem, że jak coś by się działo to zawsze mam gdzie wrócić. Przecież rodzice nas kochają. Nawet jeśli już przeorganizowali nasz pokój. No bo na litość, po co ma stać pusty? Halo, to trochę tak jakby nie wierzyli, że Nam się uda być na swoim (wynajmowanym). A skoro wierzą, to wierzą. A na kanapę przyjmą zawsze!

Dorosłość, wyprowadzka, mieszkanie razem, to wcale nie jest straszne, choć jest trochę inne, ale równie fajne, tylko w trochę inny sposób.
Zwolniłam, nawet bardzo!

Zwolniłam, nawet bardzo!


Jakiś czas temu pisałam o tym aby zwolnić, a może nawet zatrzymać się. No i zwolniłam, nawet bardzo mocno. Zwolniłam ale po to aby wrócić ze zdwojoną siłą! A może i nawet strojoną? 
Na moją nieobecność na blogu złożyło się kilka spraw. Po pierwsze przygotowania do majówki, po drugie sama w sobie majówka. Czekało nas trochę pracy na działce, ale chcieliśmy też odpocząć. No i niestety dopadła mnie choroba z wysoką gorączką wiec byłam nie do życia. A trzeba było wszystko ogarnąć po wyjeździe.

Planowałam, że napisze posty wcześniej, na zapas. Ale okazało się, że coś nie wyszło. Zabrakło czasu, może odrobinę chęci. Na pewno było za mało słońca żeby mnie zmotywować. Ale trzeba wstać, otrzepać się i ruszyć do dalszej walki ;) 

"Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz"  Rockie Balboa.


Co mam w planach na najbliższy czas?


  • etykiety do druku (również dla Was),
  • uporządkowanie nowej szafki,
  • regularne blogowanie,
  • uporządkowanie grupy na facebooku,
  • wprowadzić więcej warzyw i owoców w diecie,
  • wrócić do regularnego szczotkowania ciała na sucho (może nawet napisać o tym wpis?),
  • trzymać się swoich zdrowotnych postanowień! (ale ich szczegóły zachowam dla siebie),
  • mniej się denerwować, szczególnie tymi błahymi sprawami,
  • nadal regularnie planować posiłki
  • pomyśleć jak odmienić mieszkanie na lato, (jakieś podpowiedzi?),
  • kupić adidasy, a nienawidzę chodzenia po sklepach ;(,
  • kupić spódnicę maxi (cieniutką, pomożecie gdzie mogę znaleźć fajną?),
  • dać sobie czas na odpoczynek! Odpoczynek jest bardzo ważny i nie należy go lekceważyć,
  • ... coś jeszcze na pewno wpadnie ;)


A Ty? Jak po majówce? Wolna, czy tak jak u mnie w połowie w pracy? 
Wypoczęci? Zrelaksowani?
Copyright © Altruistka , Blogger