Modelka na zajęciach z makijażu - czyli wyszłam ze swojej strefy komfortu

Modelka na zajęciach z makijażu - czyli wyszłam ze swojej strefy komfortu



Wychodzenie ze swojej strefy komfortu, czym tak właściwie jest i dlaczego dążę do tego by to robić.

To pewnego rodzaju przekraczanie granic. Łamanie ich i naginanie swoich słabości. Każdy z nas ma inną strefę komfortu, którą możemy porównać o bańki mydlanej. Niby wszystkie są podobne, ale każda jest inna. Ma inną wielkość w innym miejscu ma większe i grubsze ścianki. Tak jak każdy z Nas. W takiej bańce czujemy się komfortowo, bezpiecznie, znamy schematy które występują. Po prostu czujemy się dobrze. 

Ale czy to oznacza, że poza naszą strefą komfortu jest źle?

Absolutnie nie! Jest inaczej, co wcale nie oznacza, że jest gorzej. Owszem czasem czają się tam na nas niebezpieczeństwa, ale tak samo często, a być może i częściej, są tam bardzo interesujące, ciekawe i ekscytujące przeżycia.


Moja strefa komfortu.

Jest bardzo bardzo mała i walczę ze sobą aby ją coraz bardziej powiększać. Aby wcześniej wspomniana bańka rosła i rosła, była coraz większa, zawierała w sobie coraz więcej ciekawych rzeczy, które już nie będą obce, nie będą poza nią, lecz w niej. Czasem to bardzo trudne. Przynajmniej dla mnie. Część osób która mnie zna, uważa że potrafię wszystko załatwić, nigdy nie bałam się pójść do żadnego nauczyciela, prowadzić apelu, brać udziału w zawodach sportowych. Ale to było już w mojej bańce, dla mnie był to chleb powszedni. Ale są takie rzeczy, których mega się boje. Tak samo było z pokazaniem mojej nie idealnej i zaczerwienionej buzi, nie tylko dziewczynie która makijaż wykonywała ale i osobą które później zobaczą zdjęcie porównawcze bez i w makijażu ;) A potencjalnymi odbiorcami są wszyscy użytkownicy facebooka. Udało się i nie żałuje. Super przygoda!

A czy Ty? Próbujesz wychodzić ze swojej strefy komfortu?
Co ostatnio zrobiłeś by z niej wyjść?

P.S. tak się zawzięłam z tym wychodzeniem ze strefy komfortu, że zjadłam dziś pierwszy raz w życiu sajgonkę 😂
Woda - czemu jest tak ważna dla naszego organizmu

Woda - czemu jest tak ważna dla naszego organizmu



Dziś będzie o wodzie. Niby błahy temat, ale nie do końca, dlatego że niedobór wody może przynieść ogromne szkody dla naszego organizmu. Dziś o tym czy jest, po co jest nam potrzebna oraz ile tak na prawdę powinniśmy jej spożywać.

Czym jest woda?

Woda (tlenek wodoru) - tlenek wodoru, jeden z najszerzej rozpowszechnionych w przyrodzie związków chemicznych, o wzorze H₂O. Najtrwalszy tlenek spośród wszystkich tlenowców.
Woda jest główną składową organizmów żywych i warunkuje ich przetrwanie. Cechuje się specyficznymi właściwościami fizycznymi i chemicznymi, wyróżniającymi ją na tle innych cieczy

Ile wody powinniśmy pic?

To bardzo trudne pytanie, wszystko zależy od naszego trybu życia, wagi, płci, zapotrzebowania organizmu, temperatury, przyjmowanych leków itd. Przyjmuje się jednak, że powinniśmy spożywać odpowiednio podaną ilość wody:
niemowlęta – 0,8 l,dzieci – 1,7 l,
dziewczęta – 2,2 l,
chłopcy – 3 l,
kobiety – 2,7 l,
mężczyźni – 3,7 l,
kobiety w ciąży – 2,7 l,
osoby starsze – 3,5 l.

Kiedy wiadomo, że pijesz za mało wody?

Są pewne symptomy przez które możemy podejrzewać, że spożywamy zbyt mało wody. Są to między innymi:

  • uczucie suchości w ustach oraz błonach śluzowych nosa,
  • szczypiące oraz piekące oczy z powodu zbyt małego nawilżenia,
  • nadmierna suchość skóry,
  • często pojawiające się zakwasy oraz skurcze mięśni,
  • osłabienie organizmu oraz przewlekłe zmęczenie,
  • częste i długo trwające przeziębienia
  • problemy z trawieniem,
  • zmarszczki stają się bardziej widoczne niż zwykle,
  • odczucie bólu lub zawrotów głowy,
  • podwyższone tętno,
  • zaburzenia ciśnienia krwi (zbyt wysokie, oraz zbyt niskie ciśnienie),
  • problemy z koncentracją,
  • podwyższona temperatura ciała,
  • nieświeży oddech,
  • podwyższony cholesterol,
  • ciemno żółty
Pomimo, że są to symptomy przypisywane zbyt małej ilości wody w organizmie, wcale nie oznacza, że jest to główna przyczyna. Jeśli w.w objawy nie znikną pomimo spożywania odpowiedniej ilości wody, należy zgłosić się do lekarza.

Jak oraz kiedy pić wodę?

Jak? Powoli! Nie wiele nam da wypicie szklanki wody na raz, lepiej pić ją powoli a przez cały dzień. Kiedy? Najlepiej wtedy gdy nie czujemy pragnienia. Poczucie pragnienia jest pierwszym z symptomów odwodnienia organizmu. Nie powinniśmy spożywać dużo wody w trakcie posiłku ponieważ rozrzedza ona soki trawienne co utrudnia pracę żołądka. Najlepiej wypić wodę 30 minut przed posiłkiem. No i zawsze wtedy gdy czujemy pragnienie.

Co daje nam woda?

  • Życie ;)
  • ładną i jędrną skórę,
  • uniknięcie części chorób,
  • poprawę przemiany materii,
  • energię,
  • dobre samopoczucie,
  • prawidłową prace serca,

Jaką wodę pić?

Są osoby które zalecają picie wody źródlanej, leczniczej, mineralizowanej, gazowanej lub nie. Moim zdaniem, należy dopasować to do potrzeb swojego organizmu oraz naszego trybu życia. Najważniejsze o żeby nie przesadzić i nie zrobić sobie krzywdy, np wodą leczniczą przedawkowując np żelazo. Wszystko w granicach rozsądku! 

Jakiej "wody" nie pić?

Sklepowej smakowej. Tam jest więcej cukru niż wody. No dobra nie dosłownie. Ale są sztuczne barwniki, aromaty, multum cukru, chemii i kalorii. 
Jeśli nie lubisz smaku wody dodaj do niej cytrynę, pomarańczę albo ogórka. Możesz nawet truskawki. Będzie zdrowo i smacznie!

Ciekawostki:

  • najwięcej wody w układzie słonecznym jest na Tytanie - księżycu Saturna,
  • woda stanowi:
    • 22% kości,
    • 83% krwi,
    • 75% mięśni,
    • 80% ciała noworodka,
    • 60-70% ciała dorosłego człowieka,
  • woda jest lepka. Cząsteczki uwielbiają przyczepiać się do rozmaitych obiektów, zwłaszcza do siebie nawzajem. To powoduje duże napięcie powierzchniowe,
  • każdy z nas wypija około 1000 l. wody rocznie,
  • do produkcji 0,5 l. piwa zużywa się około 150 l. wody.





A Ty, ile wody dziś wypiłeś?



Jak nie marnować czasu - sprzątanie

Jak nie marnować czasu - sprzątanie



Pewnie nie raz masz tak, że widząc ogrom bałaganu, wszystko zaczyna Cię przerastać i nawet nie masz siły aby zacząć. Spokojnie, ja też tak mam, i mam wrażenie, że prawie każdy chociaż raz w życiu tak miał. O dziwo nie będzie to wpis o tym jak sobie z tym poradzić (no prawie), ale jak nie doprowadzić do takiej sytuacji. 

Najprościej aby poradzić sobie z tą sytuacją, niechęcią oraz momentem w którym bałagan nas przerasta, jest niedoprowadzenie do niego. Wszystko super, ale jak to zrobić? Sprzątać na bieżąco!

Sprzątanie na bieżąco to jedna z najbardziej oczywistych, ale niestety i najrzadziej wykorzystywanych metod. Wiele osób uważa, a to jeden talerz, a to jedna plama, a co tam poczekam aż będzie więcej. I owszem, jest więcej, czasem w tym momencie nie możemy posprzątać i robi się tego aż za dużo. 

Kiedy sprzątać?
W wolnej chwili. No bo hej, zamiast przejrzeć facebooka możesz pozmywać naczynia, wynieść kubek. To nie zajmuje dużo czasu, a tworzy wokół nas powierzchowny porządek, a w porządku lepiej się odpoczywa. Nie mówię tu o tym, że mamy sprzątać cały czas i zrezygnować z odpoczynku i przyjemności. Bo nie o to w tym chodzi, tylko o to żeby wykorzystywać wolne momenty których i tak nie odczuwamy, na porządki.

Łazienkowe dbanie o siebie:
Znasz to, nakładasz maseczkę na włosy i czekasz, najczęściej cała morka aż minie 5 czy tak 10 minut które napisali na etykiecie. Pewnie łapiesz za telefon i bach, czas mija. A w tym samym czasie, możesz przetrzeć lustro w łazience, półki, odłożyć kosmetyk na miejsce, złożyć ubrania, lub włożyć je do prania a nawet wyczyścić wannę. Od razu czyściej, a maska zadziała tak samo dobrze.

Gotowanie:
To wszystko zależy od tego co gotujemy, jeśli to coś szybkiego typu makaron, zanim przygotujemy do niego dodatki możemy nie zdarzyć zrobić nic innego. Ale gdy wstawiamy np ziemniaki, zawsze znajdzie się czas, aby zmyć naczynia, zetrzeć z blatu. Nawet w trakcie gotowania wody na herbatę zdążysz wyczyścić blaty i odłożyć rzeczy na miejsce. Po co bezczynnie czekać, skoro możesz w tym czasie posprzątać.

Oglądanie telewizji:
To chyba mój ulubiony punkt, bo tutaj da się zrobić prawie wszystko:

  • pościelić łóżko,
  • rozwiesić/zdjąć i poskładać pranie (no dobra, tak mam suszarkę w salonie, tak nie ma gdzie indziej na nią miejsca ;))
  • zetrzeć kurze w tym pokoju,
  • zrobić porządek w torebce (no przecież nie jest to tak wymagające żeby nie móc skupić się na dwóch rzeczach naraz),
  • poprawić poduszki,
  • zrobić porządek w szafce/szufladzie,
Na bardziej wymagające rzeczy rezerwuje przerwy w programie, kiedyś udało mi się odkurzyć całe mieszkanie w trakcie jednej reklamy ;) No cóż kochamy reklamy w telewizji. W tym czasie pewnie albo oglądałabym blok reklamowy myśląc o niebieskich migdałach albo siedziała z głową w telefonie. 

Co prawda zdarza mi się robić raz na jakiś czas wielkie porządki, bo czasem trzeba coś mocno wysprzątać, albo mam taki kaprys. Na ogół nie lubię bałaganu, ale też nie lubię sprzątać, więc wykorzystuje wolne momenty na sprzątanie, żeby tak tego nie odczuwać. Na to między innymi związek z tym w jaki sposób wykorzystuje multitasking - czyli wykonywanie kilku czynności na raz



A Ty? Robisz wielkie porządki czy sprzątasz pomiędzy czynnościami?
Sposoby na upał

Sposoby na upał


Co prawda nadal mamy kalendarzową wiosnę, ale jeśli chodzi o temperaturę to można ją porównać do tej w środku lata i o ciepłego lata. U nas w Polsce nawet latem rzadko temperatura dobija do 31*C. Co zrobić aby ułatwić sobie ten czas, oraz aby nie wyrządzić krzywdy naszemu organizmowi?

Pij dużo wody!

Upał to więcej potu, więcej potu to szybsze odwodnienie organizmu. Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu organizmu. Polecane w tym okresie są również napoje izotoniczne, które dodatkowo zawierają mikroelementy które również tracimy w upale.

Pamiętaj o kremie z filtrem.

Co prawda nie podnosi on naszego komfortu w momencie w którym go nakładamy oraz nosimy. Watro wybrać taki który dobrze się wchłania i nie będzie tworzył nieprzyjemnej warstwy na skórze. Dzięki używaniu kremów z filtrem unikniemy nieprzyjemności wieczorem, oraz zadbamy o swoją skórę na dłuższą metę.

Basen/jezioro/morze/zbiornik wodny

Jeśli tylko masz taką możliwość idź się wykąpać. Nad wodą zazwyczaj temperatura jest niższa. Dodatkowo woda jest chłodniejsza dzięki czemu odczuwamy ulgę. Pamiętaj nie wchodź rozgrzany do zimnej wody! Może zaszkodzić to Twojemu zdrowiu a nawet zagrażać życiu! Jeśli wchodzi rozgrzany do wody to rób to bardzo powoli! Dodatkowo pamiętaj aby kąpać się tylko w miejscach w których woda jest przebadana i dozwolona do kąpieli.

Prysznic.

Nie każdy z Nas ma ten komfort aby móc spędzić cały dzień nad wodą. Jest małe rozwiązanie, weź chłodny prysznic. Przyniesie ulgę, poczujesz się lepiej. Jeśli chcesz w ten sposób ochładzać się kilka razy dziennie, nie używaj produktów do mycia tylko samej wody. Detergenty wysuszają skórę oraz często ją podrażniają, Zbyt częste ich używanie wcale nie jest dobre dla naszej skóry.

Dobre ubranie.

Dobre niekoniecznie oznacza mocno roznegliżowane. Czasem długie spodnie z naturalnego cienkiego materiału sprawdzą się o wiele lepiej niż skóropodobne krótkie spodenki. W okresie upałów staraj się zakładać jaknajcieńsze oraz jak najbardziej przewiewne ubrania. Spore znaczenie ma też kolor, staraj się unikać tych ciemnych na rzecz jasnych.

Nie przebywaj za długo na słońcu.

Może to poważnie zaszkodzić Twojemu zdrowie, szczególnie jeśli są to godziny największego słońca, a Ty jesteś bez nakrycia głowy. Co prawda znam osoby które spokojnie uprawiają sporty przy takich temperaturach, jednak są oni zaliczani do mniejszości. Wiem, że nie da uniknąć się bycia na słońcu w godziny największego słońca. Przecież pracujemy i do pracy dotrzeć musimy, lub z niej wrócić. Ale jeśli czekamy na autobus nie stójmy pod wiatą, tam nie ma przewiewu powietrza, stańmy obok, jeśli to możliwe to w cieniu. 

Klimatyzacja.

Jeśli mamy do dyspozycji klimatyzację, czy to w aucie czy w pomieszczeniu, używajmy jej rozważnie. Temperatura w klimatyzowanym pomieszczeniu nie powinna być niższa o więcej niż 5-7*C względem temperatury która panuje na zewnątrz. (np. zewnątrz 30*C - pomieszczenie klimatyzowane, nie mniej niż 23*C). Większa różnica jest nie zdrowa dla naszego organizmu, wychodząc z klimatyzowanego pomieszczenia, możemy dostać szoku termicznego. A wchodząc do klimatyzowanego pomieszczenia, gdy jesteśmy rozgrzani i za przeproszeniem ociekamy potem, łatwo możemy się pochorować, albo nabawić stanów zapalnych. Klima jest fajna, o ile nie używamy jej z przesadą. 

Wiatrak.

Tak wiem, nie chłodzi powietrza, ale chociaż powoduje jego ruch, dzięki czemu jest nam odrobinę lepiej. Tutaj również trzeba uważać jak w przypadku klimatyzacji, aby sobie nie zaszkodzić i nie nabawić się przeziębienia albo stanów zapalnych mięśni. Dodatkowo aby zwiększyć działanie wiatraka możemy postawić przed nim butelkę z zamrożoną wodą. 

Zajęcie.

Zajmij się czymś. Brzmi abstrakcyjnie, ale jeśli zajmiesz czymś umysł, przestaniesz chociaż na chwilę myśleć o upale, a im więcej masz pracy i im więcej czasu na nią poświęcisz, tym szybciej nadejdzie wieczór gdzie temperatura już nie taka straszna.

Unikaj asfaltu i betonowych przestrzeni.

Dobra wiem, mieszkając w mieście to trudne. Ale asfalt i betonowe drogi bardzo mocno się nagrzewają przez co w danym miejscu jest jeszcze cieplej. Najlepiej unikać takich betonowych pustyń i wybrać mniejsze ulice, przejście przez park.

Mokre/zimne ubrania.

Wiele osób mówi o zmoczeniu koszulki i chodzeniu w zimnej i mokrej bo nas ochładza. Ja jednak uważam, że lepiej unikać tej metody. Nigdy noszenie mokrych ubrań nie jest dobre dla naszej skóry, więc możemy nabawić się nieprzyjemności. Chociaż jak jest bardzo gorącą... Decyzje pozostawiam Wam ;)

Pij ciepłą herbatę!

Tak wiem, brzmi to abstrakcyjnie, wszyscy zawsze myślą, że należy pić zimne napoje żeby się ochłodzić. A tu błąd. Lepiej zadziałają ciepłe napoje. Jeśli szukasz potwierdzenia popatrz na plemiona w Afryce, gdzie temperatury są o wiele wiele wyższe niż nasze, a dla ochłody piją ciepłe napary.

Nie zapominaj o jedzeniu.

Wiele osób, w tym ja, podczas upałów najchętniej nic by nie jadły. Ale jedzenie daje naszemu organizmowi siłę na walkę z temperaturą.



A Ty jakie masz sposoby na upalne temperatury?

Czerwiec 2018 - kalendarz do druku

Czerwiec 2018 - kalendarz do druku

Ojej, zaraz czerwiec, czyli LATO! Wreszcie, chociaż tak na prawdę, końcówka kwietnia również była bardzo ciepła, więc przedsmak lata był. Oby całe wakacje było tak ciepło i przyjemnie, żeby nie zmarnować ani chwili, mam dla Ciebie kalendarz do druku na czerwiec ;)

Tak jak w kalendarzu na marzec i kwiecień oraz maj w czerwcowym również pojawiła się informacja o zakazie handlu w dane niedziele ;)




Jak wydrukować kalendarz?


  • Zapisany plik otwórz i wejdź we właściwości drukowania.
  • Upewnij się, że plik będzie drukowany w oryginalnym rozmiarze w orientacji poziomej (A4).
  • Ustaw wysoką jakość wydruku aby kolory były żywe, cyfry wyraźne.
  • Po wydruku odczekaj chwilę aby tusz wysechł. (Szczególnie przy pliku kolorowym)
  • Wypełniał, po swojemu, tak jak potrzebujesz.


Jeśli masz ochotę na mniejszy rozmiar kalendarza, (A5) wystarczy, że prze wydruku zaznaczysz dwa elementy na stronie (lub drukuj wiele na stronie: 2)i wybierzesz orientacje pionową. 



Prawa autorskie zastrzeżone. Nie wyrażam zgody na używanie ich w celach zarobkowych, bez mojej zgody.
Mono czy Multi tasking? - jedno czy wielozadaniowość

Mono czy Multi tasking? - jedno czy wielozadaniowość



Monotasking czy Multitasking?

Jak pracować efektywnie, wykonać wszystkie zadania jak najlepiej oraz w jak najkrótszym czasie?  Czy lepiej robić wszystko naraz czy po kolei? Co zrobić aby zrobić wszystko i mieć więcej wolnego czasu? 

Monotasking - to najprościej skupienie się na jednej czynności i wykonywanie tylko i wyłącznie jej w danym czasie.

Multitasking - czyli przeciwieństwo monotaskingu, opiera się na wykonywaniu kilku czynności jednocześnie.


Co ja wybieram?

Jestem zwolenniczką i jednej i drugiej metody pracy. Wszystko zależy od zadania które wykonuje. Czasem preferuje jedno a czasem wielozadaniowość. 

Kiedy monotasking?

Jednozadaniowość preferuje w momencie wykonywania czynności które są absorbujące, lub takich które mają dla mnie duże znaczenie. Jeśli spędzam z kimś czas zawsze wybieram monotasking i staram się nie przeglądać internetu itd. Jednozadaniowość wykorzystuje gdy:

  • spędzam czas z najbliższymi,
  • piszę ważne treści,
  • czytam/słucham coś wymagające co bardzo mnie interesuje,

Kiedy multitasking?

Wielozadaniowość lubię gdy wykonuje czynności które nie wymagają ogromnego skupienia. Dzięki temu mogę połączyć przyjemne z pożytecznym, mogę w tym samym czasie oglądać filmiki na YT i zmywać naczynia. Przecież obie czynności będą wykonane dobrze, a czas wcale się nie wydłuży. Przykłady wykorzystywania przeze mnie wielozadaniowości:
  • prasowanie,
  • zmywanie naczyń,
  • oglądanie YT,
  • oglądanie nieangażującego serialu,
  • ścieranie kurzy,
  • słuchanie muzyki,
  • kręcenie hula-hop,
  • pisanie łatwych treści,
  • jeżdżenie autobusem,

Jakie są plusy monotaskingu a jakie multitaskingu?

Każda z tych technik pracy, o ile możemy to nazwać techniką pracy, ma swoje plusy jak i minusy. W moim osobistym odczuciu, jeśli patrzymy na pracę i życie prywatne, sprawdzają się obydwa sposoby wykonywania zadań, ale każe z nich w innych sytuacjach. Jeśli rozmawiamy z klientem, nie na miejscu byłoby szukać czegoś np w szafkach, bo dana osoba mogłaby czuć się zlekceważona, ale jeśli z tą samą osobą rozmawiamy przez telefon i mamy na tyle podzielną uwagę, spokojnie możemy rozmawiać i szukać dokumentów które są nam potrzebne. Jeśli czekamy aż zagotuje się woda na herbatę, spokojnie możemy zdjąć naczynia z suszarki. Po co marnować ten czas? 



Wyżej wymieniłam tylko kilka przykładów w których wykorzystuje jedno i wielozadaniowość, gdybym miała wypisać wszystkie sytuacje zabrakło by mi dnia. Bardziej chodziło mi o pokazaniu mojego punktu widzenia, że nie wszystko jest czarne lub białe, a może też być szare i sprawdzać się w określonych sytuacjach.

A Ty? Preferujesz Mono czy Multi? Czy może tak jak ja, czasem wykorzystujesz jedną a czasem drugą technikę pracy?


Rok po wyprowadzce - czym właściwie jest dorosłość

Rok po wyprowadzce - czym właściwie jest dorosłość


Boże jak ten czas szybko leci.  Pamiętam jakby to było wczoraj, a minął już rok! Rok od kiedy wyprowadziłam się od rodziców i zamieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu z moim M. Nie mogę powiedzieć że rok mieszkamy razem, ponieważ M przez prawie pół roku pracował w delegacji i pojawiał się tylko w weekendy. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że na początku było najtrudniej. Nawet w pewnych momentach zastanawiałam się czy podjęłam dobrą decyzje. Szczególnie gdy szorowałam krzesła domestosem, musiałam wymyślić gdzie schować wszystkie przywiezione rzeczy, tak żeby później móc je znaleźć, oraz przyzwyczaić się, że w nocy droga do łazienki jest zupełnie inna niż była przez 21 lat. 

Pisałam już post o swoich odczuciach po dwóch miesiącach. Czy dużo się zmieniło? I tak i nie. Z jednej strony nadal jest fajnie. Z drugiej, przez ten okres czasu wiele się wydarzyło. Trochę dopiekły mi wyjazdy M. w delegacje. Odkryłam, że nie nadaje się do mieszkania samej. Na szczęście jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, którzy potrafili mi zagospodarować ten czas. Chociaż drugi raz bym się na to nie pisała.

Doszłam do wniosku, że dorosłość tak naprawdę zaczyna się gdy jeśli chcesz zjeść ciepły obiad to musisz go zrobić. Gdy niedziele są niepracujące musisz pamiętać żeby mieć chleb w domu, bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi. No prawie, bo możesz podzielić się tym z partnerem. Ale proszę Cię, nie okłamujmy się, wcześniej zawsze robiła to mama. I zawsze było coś w lodówce. Teraz jeśli zapomnisz to albo jesz podpłomyki z masłem, albo zasuwasz do sklepu, nie ma taryfy ulgowej.

Nie mówię, że to jest jakieś mega wyzwanie, bo tak na prawdę nie jest. Jedyne co to masz więcej na głowie i musisz o tym pamiętać. Każdy rachunek, opłata za mieszkanie. Wszystko to jest obarczone terminami, datami. Bo jak nie zapłacisz w terminie to nie będzie internetu.

A chyba najgorsze jest jak jest się chorym. Okej mój M bardzo o mnie dba, zrobi herbatę, kanapki, pójdzie do apteki po leki. Pyta czy się już lepiej czuje. Ale to i tak nie to samo co przytulaski od mamy. To nigdy nie będzie to samo! (Pamiętaj, dzień Matki lada chwila!)

Z drugiej strony ta odpowiedzialność jest super, bo wiesz, że bierzesz swoje życie w swoje ręce. Wiesz, że więcej spraw zależy od ciebie. Jeśli mieszkasz z kimś kto również traktuje to poważnie, to super.

Pamiętam jak swojego czasu wszyscy mnie straszyli odpowiedzialnością, tym co będzie jak jednak nie będziemy się dogadywać mieszkając razem. Że to decyzja bez odwrotu, że będzie strasznie, że nie będę miała czasu dla siebie. I wiecie co! Wszyscy tak tylko straszyli. Istnieje coś takiego jak podział obowiązków. I wcale nie muszę nie mieć czasu dla siebie ;) Poza tym, ja byłam w tej komfortowej sytuacji, że dla mnie nie była to decyzja bez odwrotu. Jeśli tylko masz normalny kontakt z rodzicami wierzę, że dla Ciebie też nie jest to decyzja bez odwrotu. Ja do tej pory wiem, że jak coś by się działo to zawsze mam gdzie wrócić. Przecież rodzice nas kochają. Nawet jeśli już przeorganizowali nasz pokój. No bo na litość, po co ma stać pusty? Halo, to trochę tak jakby nie wierzyli, że Nam się uda być na swoim (wynajmowanym). A skoro wierzą, to wierzą. A na kanapę przyjmą zawsze!

Dorosłość, wyprowadzka, mieszkanie razem, to wcale nie jest straszne, choć jest trochę inne, ale równie fajne, tylko w trochę inny sposób.
Zwolniłam, nawet bardzo!

Zwolniłam, nawet bardzo!


Jakiś czas temu pisałam o tym aby zwolnić, a może nawet zatrzymać się. No i zwolniłam, nawet bardzo mocno. Zwolniłam ale po to aby wrócić ze zdwojoną siłą! A może i nawet strojoną? 
Na moją nieobecność na blogu złożyło się kilka spraw. Po pierwsze przygotowania do majówki, po drugie sama w sobie majówka. Czekało nas trochę pracy na działce, ale chcieliśmy też odpocząć. No i niestety dopadła mnie choroba z wysoką gorączką wiec byłam nie do życia. A trzeba było wszystko ogarnąć po wyjeździe.

Planowałam, że napisze posty wcześniej, na zapas. Ale okazało się, że coś nie wyszło. Zabrakło czasu, może odrobinę chęci. Na pewno było za mało słońca żeby mnie zmotywować. Ale trzeba wstać, otrzepać się i ruszyć do dalszej walki ;) 

"Nie ważne ile razy upadasz, ważne ile razy się podnosisz"  Rockie Balboa.


Co mam w planach na najbliższy czas?


  • etykiety do druku (również dla Was),
  • uporządkowanie nowej szafki,
  • regularne blogowanie,
  • uporządkowanie grupy na facebooku,
  • wprowadzić więcej warzyw i owoców w diecie,
  • wrócić do regularnego szczotkowania ciała na sucho (może nawet napisać o tym wpis?),
  • trzymać się swoich zdrowotnych postanowień! (ale ich szczegóły zachowam dla siebie),
  • mniej się denerwować, szczególnie tymi błahymi sprawami,
  • nadal regularnie planować posiłki
  • pomyśleć jak odmienić mieszkanie na lato, (jakieś podpowiedzi?),
  • kupić adidasy, a nienawidzę chodzenia po sklepach ;(,
  • kupić spódnicę maxi (cieniutką, pomożecie gdzie mogę znaleźć fajną?),
  • dać sobie czas na odpoczynek! Odpoczynek jest bardzo ważny i nie należy go lekceważyć,
  • ... coś jeszcze na pewno wpadnie ;)


A Ty? Jak po majówce? Wolna, czy tak jak u mnie w połowie w pracy? 
Wypoczęci? Zrelaksowani?
Maj 2018 - kalendarz do druku

Maj 2018 - kalendarz do druku

Łał! Już prawie maj, a to znaczy, że wiosna już w pełni a lato zaraz nadejdzie. Zaplanuj dobrze ten czas by nie zmarnować ani chwili ;)

Tak jak w kalendarzu na marzec i kwiecień w majowym kalendarzu również pojawiła się informacja o zakazie handlu w dane niedziele ;)





Jak wydrukować kalendarz?


  • Zapisany plik otwórz i wejdź we właściwości drukowania.
  • Upewnij się, że plik będzie drukowany w oryginalnym rozmiarze w orientacji poziomej (A4).
  • Ustaw wysoką jakość wydruku aby kolory były żywe, cyfry wyraźne.
  • Po wydruku odczekaj chwilę aby tusz wysechł. (Szczególnie przy pliku kolorowym)
  • Wypełniał, po swojemu, tak jak potrzebujesz.


Jeśli masz ochotę na mniejszy rozmiar kalendarza, (A5) wystarczy, że prze wydruku zaznaczysz dwa elementy na stronie (lub drukuj wiele na stronie: 2)i wybierzesz orientacje pionową. 



Prawa autorskie zastrzeżone. Nie wyrażam zgody na używanie ich w celach zarobkowych, bez mojej zgody.
Zawijane mini tortilki

Zawijane mini tortilki




Nagle wpadli znajomi a Ty nie masz prawie nic w lodówce? No cóż zdarza się czasem i tak i nic na to nie poradzimy. Ale mam wyjście z opresji! Wystarczy że w domu masz ser żółty, dowolną wędlinę (może być bez, mogą być nawet parówki, też wychodzi dobre!), Ketchup i tortille (albo mąkę i wodę, wraz z odrobina cierpliwości żeby tortille zrobic samemu. U nas to absolutny hit każdej imprezy, powiedziała bym nawet, że jest to swojego rodzaju must have. 


Składniki;

Ser żółty
Wędlina
Tortille
Ketchup


Przygotowanie;

Banalnie proste. Nagrzewany piekarnik (180°) i zabieramy się do roboty.
Tortille kładziemy na płasko, smarujemy ketchupem, kładziemy na to plasterki wędliny i sera żółtego (max na 3/4 od strony od której będziemy zwijać, inaczej środek się wysuwa). Zwijamy ruloniki (tak samo jak naleśniki) tniemy pod kątem i kładziemy na blaszce (najlepiej wyłożonej papierem do pieczenia) wkładamy do piekarnika i pieczemy aż się trochę przyrumienia a ser do końca się roztopi.

Można zamienić wędlinę na parówki, można włożyć kawałki kurczaka, można zrobić z samym serem. To wszystko zależy od waszych upodobań i weny twórczej w trakcie robienia tortillek. Można zamiast ketchupu dodać musztardy, jakiś ulubiony sos. Wszystko zależy od tego co lubicie i co sobie wymyślicie.

Smacznego! <3 p="">

Rossmann promocja - czemu mnie to nie kręci

FreeDelivery




Ostatnio w internecie pojawia się mnóstwo postów odnośnie promocji w Rossmannie. -55% na minimum 3 różne kosmetyki. Super. Tylko, że mam wrażenie że ludzie rzucają się na promocje w ogóle nie myśląc. Nie odbierajcie tego źle, ale mam wrażenie, że niektóre osoby jak słyszą słowo promocja to wpadają w jakiś amok. Po części ten temat poruszyłam już w poście o Black Friday.

Czemu nic nie kupię na promocji?

Bo nie potrzebuję żadnego kosmetyku do makijażu.

Czy korzystałam wcześniej z tej promocji?

Tak ;) Ale tylko raz i nie wspominam tego najlepiej. Ponad rok temu upatrzyłam sobie pomadkę od Bourjois oraz miałam ochotę przetestować odżywkę do rzęs L4L. Postanowiłam, że w takim razie poczekam na promocję (to jedna z tych nielicznych edycji, gdzie odżywki do rzęs również podlegały rabatą) i zaopatrzę się w kosmetyki które wybrałam. Przeszłam 4 sklepy zanim udało mi się znaleźć moją pomadkę i odżywkę L4L, wszędzie indziej albo brakowało tego, albo tego, albo pomadka była używana (ludzie! jak jest tester to po co odkręca produkt?????). To był pierwszy i ostatni raz. Nigdy więcej ;) Za dużo ludzi, za duży szał ciał.

4 podkłady, 5 korektorów itd.

No kurczę. Jak widzę wrzucane zdjęcia z podpisem "zdobycze z promocji" itp, zastanawiam się tylko po co i co te dziewczyny z tym robią. Ja rozumiem 10 cieni. Co prawda nie mam tyle, ale to jestem w stanie zrozumieć. Nie rozumiem tylko kosmetyków które są otwierane od razu a data ważności ucieka. Nie wierzę, że da się wykorzystać te wszystkie produkty tak szybko.

Czy nie lubię Rossmana?

Lubię i to nawet bardzo. Uwielbiam ich własne marki i często ich odwiedzam. Bardziej przeraża mnie reakcja ludzi na tą promocję. To też nie tak, że nie popieram tej promocji. Każdy może robić co chce, fajnie że takie się zdarzają bo można kupić coś o wiele taniej


Dobra przyznaję, nie jestem zakupowa, a tekstem chciałam skłonić trochę do refleksji nad tym czy potrzeba nam tak wiele rzeczy, oraz tym jak zachowujemy się w takich sytuacjach, przepychanki, nieomalże walki o pomadkę, kurde to nie jest tego warte ;)

A Ty, jaki masz stosunek do promocji?
Ginekolog - pierwsza wizyta

Ginekolog - pierwsza wizyta


Dziś byłam na USG, siedziała ze mną w kolejce dość młoda dziewczyna. Szła na takie badanie pierwszy raz i była kompletnie przerażona. Trochę nią porozmawiałam, powiedziałam co i jak i że wcale nie ma się czym przejmować bo to nie jest takie straszne. Ale w tym momencie uświadomiłam sobie również jak bardzo przerażona ja byłam przed pierwszym takim badaniem, oraz jak bardzo bałam się pierwszej wizyty u ginekologa. I stwierdziłam, że to temat tabu, mało kto o tym mówi a to pomogłoby wielu dziewczyna pokona strach przed, bo później jest już z górki. Więc dziś będzie post o tym jak wygląda pierwsza wizyta u ginekologa.

Powód wizyty.

Zacznijmy od początku. Wszystko zależy od tego z jakiego powodu zgłaszasz się do ginekologa. Czy od tak profilaktycznie czy coś się dzieje a może chcesz zacząć stosować antykoncepcję hormonalna. A może coś związanego ze sterami intymnymi Cię trapi i potrzebujesz zasięgnąć porady.

Kobieta czy mężczyzna?

Ile kobiet tyle opinii. Wiele razy słyszałam że mężczyźni są delikatniejsi. Czy są na prawdę nie wiem, ponieważ nigdy u mężczyzny ginekologa nie byłam. Moze kiedyś pójdę ale czuję że to jeszcze nie ten moment, bo swobodniej czuje się przy kobiecie. Znam kobiety dla których to bez różnicy bo to przecież lekarz. Ok. Super, dla mnie to mniejsze kolejki do kobiet które są ginekologami 😊 trafiłam na dwie takie które są bardzo delikatne więc w kwestii delikatności nie mogę narzekać.

Jak się ubrać?

Wszystko zależy od miejsca do którego się udajesz. Czasem w "rozbieralnicha" są nawet jednorazowe spódniczki które można założyć żeby z pokoiku dojść na fotel. Jednak nie jest to praktyka zawsze spotykana. U mnie wygrywają spodnie i dłuższą bluzka/tunika która zakrywa pupę. Bardziej komfortowo czuje się również jeśli mam na sobie wcześniej bieliznę która nie zostawia żadnych nawet najmniejszych odcisków na ciele. Od co, taki komfort psychiczny sama nie wiem dlaczego.

Ogolona czy nie?

To bardzo ale to bardzo kontrowersyjny temat. Kiedyś słyszałam że w jednej z poradni na drzwiach gabinetu wywieszona jest informacja że nieogolone kobiety nie będą przyjmowane na wizyty. Z drugiej strony część ginekologów jest przeciwna goleniu się ze względów zdrowotnych. Ja zachowałbym w tym stanowczo umiar i zrobiła tak żebyśmy to my się dobrze czuły. Lekarza zawsze można zmienić. Jeśli się golisz i tak czujesz się lepiej, pójdź na wizytę ogolona, będziesz czuła się bardziej komfortowo. Jeśli się nie golisz nie rób tego na siłę, po co? Pamiętaj lekarza zawsze można zmienić 😊

Jak wygląda pierwsza wizyta?

Czyli co po czym, kiedy się rozbierać, jak to zrobić i że to wcale nie takie straszne. A może wcale nie trzeba się rozbierac?

Po pierwsze - rozmowa.

Wizyta u ginekologa wcale nie zaczyna się od badania. Siadasz sobie na spokojnie, na normalnym krześle najczęściej przy biurku lekarza i rozmawiasz z nim. Możesz wtedy na spokojnie powiedzieć o swoich obawach, powiedzieć również co Cię do niego sprowadza, zadac nurtujące pytania. Lekarz często przeprowadza wtedy z Tobą wywiad. Zadając Ci proste pytania. Nie krępuj się nimi, zadaje je minimum 10 pacjentką dziennie. Jeśli to Twoja pierwsza wizyta i boisz się do tego stopnia badania, że wiesz że nie jest to ten moment w którym jesteś w stanie przełamać ten strach, a przyszłaś tylko profilaktycznie i nic się nie dzieje. Powiedz o tym lekarzowi, przecież nikt Cię nie zmusi do badania.

Przygotowanie do badania.

Lekarz skieruje Cię albo do pokoiku, albo za parawan (podobno, znam tylko z opowieści u mnie zawsze był osobny pokój). Najczęściej jest tam miejsce gdzie spokojnie można wszystko powiesić, skorzystać z toalety oraz się podmyć, żeby czuć się jak najbardziej komfortowo. Pamiętaj że jeśli lekarz ma wykonywać cytologię to lepiej nie używać żadnego żelu do mycia miejsc intymnych tuż przed badaniem! Wtedy lepsza będzie sama woda. (Tak powiedziała mi moją pani doktor). Jak już zdejmiesz spodnie i się odświeżysz, pora wyjśc z pokoju i wrócić do lekarza. I siadamy na fotel. Nie stresuj się jeśli lekarz będzie Ci mówił że trochę w dół, trochę bardziej w górę. Byłam już tyle razy u ginekologa a zawsze i tak nie usiądę idealnie. A jest to ważne żebyś nie odczuwała dyskomfortu/bólu w trakcie badania oraz by lekarz mógł wszystko zobaczyć. Najczęściej lekarz pomaga usiąść na fotelu, przesuwa "podnóżki"? Nie mam pojęcia jak to się nazywa. Chodzi o tą część fotela na której opieramy nogi 😊 jeśli mamy dłuższą bluzke, albo spódniczek jednorazową.

Badania.

Jak już siedzisz wygodnie, albo średnio wygodnie na fotelu ginekologicznym rozpoczyna się badania. Lekarz wkłada wziernik ginekologiczny aby wewnętrzna część narządów płciowych była lepiej widoczna i aby mógł sprawdzić czy nic tam się nie dzieje. Później dotykowo przeprowadza dalszą część badania. Dotykając również baz brzuch od zewnątrz. Bach i już po badaniu. Trwa może 2 minuty. Składami nogi, schodzimy z fotela. Błagam tylko ostrożnie, bo to nie takie łatwe, ja kiedyś prawie spadłam 😊.

Po badaniu.

Od razu po badaniu idziemy się ubrać. Ja wtedy też się odświeżam, ponieważ wszędzie czuje zapach rękawiczek które lekarz miał na sobie, a tego zapachu nie lubie. I już ubrane wchodzimy do gabinetu na dalszą część rozmowy.

Rozmowa - część druga

Często jest tak że lekarz już w trakcie badania mówi czy wszystko jest w porządku itd. ale część lekarzy mówi dopiero wtedy gdy już wracamy do nich ubrane. W razie potrzeby to moment na zlecenie badań. Na wszystkie Twoje pytanie które się pojawiły. Jeśli lekarz sam nie powie warto również zapytać kiedy mamy zgłosić się na kolejną wizytę.

Od co. Czy to straszne? Absolutnie nie. Może nie jest to najprzyjemniejsza rzecz na świecie, ale straszna tym bardziej nie jest. Wcale nie ma się czego bać i zawsze można zapytać lekarza co teraz będzie robił.

Kilka cennych uwag:

- nie zakładaj sukienki. Ginekolodzy czasem chcą zbadać również nasze piersi, a są takie sukienki które trzeba zdjąć a nie da się ich opuścić, więc sytuacja jest mało komfortowa.
- ‎jesli coś cię niepokoi mów smialo nawet jeśli wydaje Ci się że to blachosta. Lekarz jest od tego żeby Ci wytłumaczyć.
- ‎nie spinaj mięśni podczas badania, może ono być wtedy niekomfortowe albo bolesne.
- ‎jesli coś Cie zaboli powiedz lekarzowi. Albo jesteś bardziej wrażliwa i lekarz będzie bardziej uważał, albo jest tam coś co trzeba zbadać dokładniej.
- ‎pamietaj, to tylko lekarz j takie widoki ma codziennie.
- ‎wiem że są różni lekarza, jeśli trafisz na złego, zmień go i znajdź takiego który Ci odpowiada.
Zwolnij a może nawet się zatrzymaj

Zwolnij a może nawet się zatrzymaj


Powiesz wariatka. Do czego mnie nakłania. Przecież życie jest takie krótkie, tak szybko ucieka. Jak mam zatem stanąć w miejscu i nie pędzić na przód? Wszyscy pędzą. Jeśli ja przestanę do niczego nie dojdę. Nic w życiu nie osiągnę. Będę ostatni z ostatnich bo stoję w miejscu zamiast iść na przód.

A ja nadal twierdzę, że warto czasem się zatrzymać, dać sobie czas na przemyślenie, na regenerację.

Gdy cały czas biegniemy do przodu, bez momentu wytchnienia robimy sobie tak na prawdę ogromną krzywdę z której może w tym miejscu nie zdajemy sobie w 100% sprawy. Ale za pewien czas gdy już nie będziemy mogli wrócić do tych chwil to co straciliśmy przepadnie na zawsze. 

W dzisiejszym świecie towarzyszy nam ciągły pośpiech, ciągłe dążenie do celu. W wielu branżach liczą się tylko cyferki, wyniki, nie liczą się ludzie ich uczucia i to ile pracy włożyli by osiągnąć to co osiągnęli bo to nie ważne skoro nie było 100% celu. Co z tego, że więcej nie dało się zrobić. Nie ma 100% jest źle a ile pracy to kosztowało Nie istotne. Ma być 100% celu nie 99%. 

Panuje moda na wielozadaniowość. A tak na prawdę nie wszystkie zadania mogą być wykonywane w ten sposób bo żadne nie będzie wykonane dobrze. Okej przyznaje, nie jestem w 100% przeciwna tej metodzie i czasem sama ją stosuje ale staram się to kontrolować i nie stosować jeśli któreś z zadań może przez to nie być wykonane tak jak powinno. Nie da się przecież grać z dzieckiem w grę i pisać artykułu do pracy w tym samym czasie. Bo ani artykuł nie będzie dobry ani dziecko nie będzie zadowolone z zabawy. 

Wielozadaniwość którą praktykuje:
robienie makijażu i oglądanie filmików na yt,
zmywanie naczyń i oglądanie serialu,
kręcenie hula-hopem i oglądanie filmu. 
i tym podobne. 

Jesteśmy chwilę po świętach i czy jesteś osobą wierzącą czy nie, najprawdopodobniej był to czas który mogłeś spędzić z rodziną, ba może nawet i w ten sposób go spędziłeś. Ale powiedz mi w jaki sposób? Bo niestety gdy po  świętach weszłam na media społecznościowe to doszłam do przykrych wniosków, że niestety ale większość osób owe święta spędziła owszem w gronie rodzinnym, ale z nosem w telefonie. A teraz pomyśl, czy byś nie żałował swojego zachowania jeśli kolejne święta spędzałbyś w mniejszym gronie. Czasem warto się zatrzymać i czerpać jak najwięcej z tego w jakiej sytuacji się teraz znajdujemy. Korzystać z możliwości rozmowy. 

Jest wiosna (no prawie). A teraz pomyśl czy pamiętasz jeszcze jak wygląda pobliski park? Czy pamiętasz jaki zapach panuje w lesie? Obawiam się, że nie. Ale doskonale wiesz jaki cel obrotowy masz na dany miesiąc i wyliczasz ile Ci zostało do końca. 

Super, że chcesz piąć się po szczeblach kariery. Popieram to w 100% ale pomyśl w jaki sposób to robisz. Czy znajdujesz w tym wszystkim czas, żeby widzieć jak rośnie Twoje dziecko? Czy zauważysz jak zacznie stawiać pierwsze kroki? Czy w tym czasie będziesz podpisywać kontrakt? Nie zrozum mnie źle. Kariera jest super. Ale kontrakt możesz podpisać wcześniej czy później. A żeby zobaczyć jak Twoje dziecko się rozwija czasu nie cofniesz. 

Czy byłeś już w tym roku odwiedzić swoich bliskich? Czy znalazłeś chwilę czasu, żeby pochwalić własnoręcznie wykonaną przez babcie nową serwetkę?

Czy zjadłeś dziś śniadanie? Czy wypijasz już 5 kawę? Może teraz myślisz, że jesteś zdrowy, ale uważasz, że przy takim stylu życia (kawa, stres, wieczne bieganie, mało snu) długo pociągniesz w pełnym zdrowiu?


Zwolnij trochę w tym codziennym pędzie. A jeśli masz taką możliwość to nawet się zatrzymaj. 
Ala tarta z masą z białej czekolady

Ala tarta z masą z białej czekolady



Masz ochotę na coś słodkiego, własnoręcznie zrobionego ale nie masz pomysłu co to może być? Dowiedziałaś/łeś się w ostatniej chwili, że znajomi wpadają? Nie masz czasu na pieczenie ciasta a chcesz zaskoczyć bliskich albo sprawić sobie przyjemność?

Wystarczy, że masz 15 minut, jakąkolwiek formę, lodówkę i kilka potrzebnych składników:


Składniki:


  • Ciasto:
    • Herbatniki 200 gram
    • 100 gram masła.
    • 0,5 łyżeczki soli
  • Masa:
    • 200 gram białej czekolady
    • 200 gram serka mascarpone
    • 3 łyżki soku z cytryny
  • Owoce i słodycze



Przygotowanie:

Herbatniki rozdrabniamy (albo w blenderze, albo wsypujemy w woreczek i tłuczemy na drobno). Masło rozpuszczamy i dodajemy do herbatników. Dodajemy sól. Wszystko mieszamy i wykładamy dowolną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Najlepiej wyglądałoby gdyby była to forma do tarty, ja taką nie dysponuje więc skończyło się na zwykłej tortownicy ;)

W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, dodajemy serek mascarpone, sok z cytryny i dokładnie mieszamy. 

Gorącą masę wykładamy na spód z herbatników. Studzimy. Dekorujemy owocami i słodyczami. Wkładamy do lodówki. Najlepiej jeśli poleży ponad 2 godziny, ale i po 30 minutach nadaje się do jedzenia ;)


U mnie pojawiło się kiwi, chociaż mam wrażenie, że z truskawkami/malinami byłoby najlepsze, ale niestety jest zima i świeże owoce są mało dostępne. ;(
Są kawałeczki ptasiego mleczka i kinder bueno.


Uwaga: Masa jest na tyle słodka, że warto dodać coś kwaśnego ;)


Smacznego!

Jeśli zdecydujesz się przygotować tartę będzie mi bardzo miło jeśli mnie oznaczysz i użyjesz #altruistkapoleca
Kwiecień 2018 - kalendarz do druku

Kwiecień 2018 - kalendarz do druku

Zauważyłam, że z miesiąca na miesiąc kalendarz do druku cieszy się wśród Was coraz większą popularnością ;) Co niezmiernie mnie cieszy! Za co bardzo Wam dziękuje! Dzięki temu mam zapał do tworzenia kalendarza na kolejny miesiąc.

Tak jak w kalendarzu na marzec w kwietniowym kalendarzu również pojawiła się informacja o zakazie handlu w dane niedziele ;)






Jak wydrukować kalendarz?


  • Zapisany plik otwórz i wejdź we właściwości drukowania.
  • Upewnij się, że plik będzie drukowany w oryginalnym rozmiarze w orientacji poziomej (A4).
  • Ustaw wysoką jakość wydruku aby kolory były żywe, cyfry wyraźne.
  • Po wydruku odczekaj chwilę aby tusz wysechł. (Szczególnie przy pliku kolorowym)
  • Wypełniał, po swojemu, tak jak potrzebujesz.


Jeśli masz ochotę na mniejszy rozmiar kalendarza, (A5) wystarczy, że prze wydruku zaznaczysz dwa elementy na stronie (lub drukuj wiele na stronie: 2)i wybierzesz orientacje pionową. 



Prawa autorskie zastrzeżone. Nie wyrażam zgody na używanie ich w celach zarobkowych, bez mojej zgody.
Copyright © 2016 Altruistka , Blogger